Bo Walę Po Oczach

Fluorscentsowe spojrzenie na muzykę, czyli trochę popiku, trochę alternatywki.

Flashback. Uroń łzę nad muzycznym wspomnieniem

  • czwartek, 31 stycznia 2013
    • Ciepło/Zimno

       

      Chyba wszyscy wiemy, że istnieją dwa typy otrzymywanych prezentów. Te miło pamiętane i przechowywane latami, no i ich przeciwieństwa. Ja mam to szczęście, że zawsze dostaję te trafione, do których zawsze powracam i uśmiecham się na ich widok na półce.

      Takim właśnie prezentem był otrzymany krążek grupy Happysad, Ciepło/Zimno. Ukazał się chyba w październiku, lub na początku listopada niedawno minionego roku.

       

       

      Po usłyszeniu pierwszego singla z tego krążka, Wpuść Mnie, byłam pełna obaw co do tego albumu. Jak się okazało, absolutnie niesłusznie, bo panowie śmiało trzymają dobry poziom i są w świetnej muzycznej formie.

      Kiedy słuchałam całej płyty po raz pierwszy, nie byłam w stanie jej sklasyfikować. Jest specyficzna, bo lekko odstaje od dotychczasowych nagrań mojego ukochanego polskiego zespołu. No, może za wyjątkiem Mów Mi Dobrze, na którym zespół śmiało eksperymentował z dobrami elektroniki.

      Album otwiera już wcześniej wspominane, radosne w wydźwięku Wpuść Mnie, który jest przeładowany erotyzmem. Ale to nic nowego w ich wydaniu. Happysad ma w swojej dyskografii nawet całkiem sporo takich piosenek.

      Jak bym opisała tą płytę? Że jest przeszyta jesienią. Dla mnie jest ona jedną z tego typu, których się słucha na raz, za jednym zamachem. Dwanaście osobnych opowieści, które, kiedy zlepione razem, tworzą jedną, piękną historię. Trudno stwierdzić, o czym... Powiedziałabym, że po prostu o życiu. O miłości czy też o jej braku. O jasnych i jego ciemniejszych stronach.

      Moimi zdecydowanymi faworytami z tego wydania jest Bez Znieczulenia, Nie Będziem Płakać, który Kuba nagrał z niejaką Marceliną, Na Ślinę i Nic Nie Zmieniać, który wcale faworytem nie był, do momentu, kiedy usłyszałam ten oto cytat: 'Siadaj koło mnie To dla ciebie jest ławka Posłuchaj, jak pięknie o miłości opowiada Ten który miłości nigdy nie zaznał'...

      Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale słuchając nowych wydań ulubionych zespołów, czuję żal, jeśli nie dorównują tym, dzięki którymi zespół stał się moim ulubionym, stał się wyjątkowy. Na szczęście, takiego rozczarowania nie przeżyłam, słuchając Ciepło/Zimno.

      A z racji, że to prezent, traktuję go podwójnie sentymentalnie. W tym miejscu chcę pogratulować talentu, obdarowującemu ;)

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fluorscent
      Czas publikacji:
      czwartek, 31 stycznia 2013 11:29
  • środa, 24 października 2012
    • Bom wesoły rudo-brązowy krasnolud

       

       

       

      Powiadają, że szewc boso chodzi, i to się boleśnie zgrywa ze mną.

      Odkryłam to, kiedy, po niemalże miesiącu narzekań, że nie mam o czym pisać, przypomniało mi się o całkiem pokaźnej kolekcji płyt, tak całkiem przypadkiem obecnej u mnie na półce...

      Tia...

      Aby zagadać zażenowanie własną głupotą, opowiem o debiutanckiej płycie brytyjskiej formacji Florence+The Machine, pod anatomicznym tytułem Lungs.

      Najmocniejsze punkty nagranego w 1009... 2009 roku, to przede wszystkim kawałek pierwszy, czyli Dog Days Are Over, będący niczym zastrzyk glukozy wymieszany z zapachem cytrusów i kolorem świeżych listków, radość tak bezczelna, że potrafiąca zawstydzić, wywołująca niekontrolowany chichot i coraz mniejszą kontrolę nad ruchami własnych kończyn.

      Bardzo mocnym kawałkiem jest na siódmej pozycji Drumming Song, mówiący o kompletnie obezwładniającej namiętności, rozpalonych zmysłach, suchości w gardle, trudnościach w wysławianiu się i, jak to kiedyś zaśpiewał Kuba Kawalec, pulsujących lędźwiach. 

      Och, no i zapomniałam o piosence o patologicznym związku, która jednak jest ubrana w zabawne rock'n'rollowe brzmienie, więc można się przy niej uśmiechnąć, ale ogólnie nie polecam. 

      Bardzo mi się podobała też melancholijna i brudna piosenka pod tytułem 'Girl With One Eye', którą ja zrozumiałam jako toksyczną przyjaźń. Uśmiechają się do siebie, trzymając za plecami sztylety. Mocny tekst, o wzajemnej nienawiści, i ochocie destrukcji.

      I znalazłam też piosenkę wpasowującą się we wszechobecną tematykę Halloweenową, mianowicie 'My Boy Builds Coffins'. Zabawne fatum, trochę w stylu Tima Burtona.

      Cała płyta jest utrzymana w popowo-indiowej tematyce, która, prócz gitar oczywiście, jest oprawiona słodkimi dzwonkami, i właściwie wszędobylską harfą. To wszystko jest okraszone krzykiem Florence, który jest momentami irytujący, trzeba przyznać.

      Najlepsza sceneria do odsłuchania tej płyty? Skrzyknijżże paru znajomych. Odziejcie się w dostojne, hippisowskie szaty. Wejdźcie w głąb lasu. Rozpalcie ognisko. Usiądźcie w kole. Puście jej płytę, i... kto wie co ciemny las ma dla was do zaoferowania?

       

       

       

       

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

A o tym piszę:

Mój Album

Zahlastana Fifulka, Porucha w Odbyte

Freshman

Diabeł Ukryty Pomiędzy Nutami

Strawberry Fields

Flashback. Uroń łzę nad muzycznym wspomnieniem

Zobacz Muzykę

Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Check by fiutek on Grooveshark

Opcje Bloxa